Tarda – Osrodek Wypoczynkowy CRZZ nad jeziorem Bartężek.

ZM605E

Wydawca: Biuro Wydawnicze "Ruch" Nadana w dniu: 25.08.1969 Fotografię wykonał: K. Dabrowski

3 komentarze

  1. Krzysztof

    W latach 60- to był ośrodek wspólny CRZZ oraz ZZ Marynarzy i Portowców. Bywali tam bardzo ciekawi, znani ludzie. W turnusach uczestniczyli m.in. znani aktorzy, jak Pani Krafftówna (zaprzyjaźniłem się z Jej synem, z którym, wspólnie majstrowaliśmy łódki z kory), czy Pan Zaczyk, bywała równiez Anna Polony (Miss Polonia) wiele (WIELE) innych!!!. Na te same turnusy przyjeżdżali również Państwo K. (On – znany żurnalista, Ona – koleżanka mojej mamy z pracy na Kopernika) wraz z moim ówczesnym druhem i przyjacielem serdecznym Krzyśkiem, późniejszym znanym antykwariuszem, obecnie – Królem Biebrzy (patrz youtube), z którym jeździliśmy przez lata całe razem na kolonie letnie i zimowiska (mimo tej peerelowskiej „biedy” każdego było na to stać (dofinansowania tzw. Rady Zakładowej)…
    Eeeh… wszystko, WSZYSTKO pamiętam, jakby to wczoraj było. Pamietam, że ogromnym powodzeniem cieszył się „grzyb” ustawiony koło wejścia do stołówki (w budynku głównym, nie tym dobudowanym pawilonikiem), czyli bilard przy którym oczekiwało się na swoją „turę” posiłkową.
    Wędkowanie z pomostu, wędkowanie z hamburek, opływanie kajakiem, czy hamburką wyspy, maliny wokół domków campingowych (!!!), Oczywiście wieczorki „rozpoznawcze” ;-) , pływanie w basenie (postawiony na jeziorze dopiero za 3 czy 4 naszym tam pobytem, oranżada w „okrąglaku” (widzę, że przetrwał!), magiczne wyjazdy do Miłomłyna wąskotorówką (kursowała chyba tylko raz dziennie!), „pędzącą” z 5km/h :-) … Miłomłyn miał wówczas 2 interesujące mnie miejsca: kiosk „Ruchu”, oraz ruiny (w całkiem dobrym stanie!) budowli krzyżackiej
    Z rodzicami oraz młodszą siostrą przyjeżdżaliśmy na wczasy do Tardy co rok!
    Jakichś kilka fotek z Tardy mi zostało, może i chyba jakaś pocztówka, no i to co najcenniejsze – WSPOMNIENIA…
    Będąc już studentem wybrałem się z kolegami autostopem (mam jeszcze kilka książeczek „stopu” – „zmordowane” okrutnie, ale nadal są dla mnie bardzo cennymi pamiątkami) na Wybrzeże, a po drodze namówiłem ich na podjechanie do Tardy. Rozbiliśmy obozowisko w miejscu, w którym, właśnie w latach 60- mieli swoje obozy harcerze. To nadbrzeżna polana, patrząc z pomostu w kierunku ukośnym na lewo (po skosie na lewo była już wyspa). Pan z wypożyczalni dał na na cały dzień hamburkę, więc popływaliśmy po jeziorze, wieczorami, przed ogniskiem taplaliśmy się w jeziorze. A było to wówczas jezioro czyściutkie, można z niego było pić wodę bez żadnego gotowania – „na surowo”!
    Rozgadałem się, licząc na „rozgrzeszenie” czytających ;-)
    Chciałbym jeszcze zobaczyć Tardę, „nauczyć” Jej córkę, wnuczka.., z Siostrą powspominać na miejscu, jak to np. Ojciec nasz „negocjował” z ratownikiem, jak ze wspomnianym już Krzyśkiem K. zmajstrowaliśmy na maleńkiej łasze (jakieś 100 metrów na prawo od pomostu) skrzyżowanie ziemianki z szałasem (?!), by w niej zanocować :-)
    Ok, kończę te moje wywody.
    Nie sposób spisać to wszystko…
    Trzyma się TARDO!!!
    Chciałbym jeszcze kiedyś odwiedzić Tardę

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

  • (will not be published)

Current month ye@r day *